Farmaceuto! Przestań narzekać na suplementy diety! | farmacja.pl

Farmaceuto! Przestań narzekać na suplementy diety!

Obrazek użytkownika Łukasz Waligórski
Autor: Łukasz Waligórski / Opublikowano: 2017-10-19 12:45:36 /

Podważanie wartości i bezpieczeństwa suplementów diety to ślepa uliczka. Niestety coraz częściej zauważam, że ochoczo wchodzą w nią szczególnie młodzi farmaceuci – próbujący swoich sił na różnego rodzaju blogach i forach. To niestety prosta droga do hipokryzji.

Lek czy suplement? Co polecić pacjentowi? Jesteśmy farmaceutami, dlatego oczywistym wydaje się, że powinniśmy rekomendować leki. W końcu „pacjent jest osobą leczoną, a nie karmioną”, jak to napisał kiedyś Marcin Piątek. A suplementy diety to przecież środki spożywcze. My farmaceuci, skończyliśmy uczelnie medyczne i uczyliśmy się o lekach. Nikt nas nie edukował o suplementach diety i sposobach ich weryfikacji. Owszem – mieliśmy biochemię, bromatologię czy farmakognozję, na których omawiano składniki suplementów diety: witaminy, minerały, mikroelementy, surowce ziołowe. Ale czy ktoś nam wyjaśnił, kiedy i jak należy je suplementować? I czy koniecznie trzeba w tym celu stosować produkty o statusie leku – a może wystarczy suplement diety?

Młody farmaceuta trafiający prosto ze studiów do apteki, może czuć się zaskoczony. Jego głowa wypełniona jest skomplikowanymi nazwami substancji leczniczych, interakcjami, przeciwwskazaniami i wskazaniami, a na półkach widzi… suplementy diety. I to dużo suplementów diety! Czasami wręcz zastanawiam się, jak wyglądałby apteczne półki, gdyby pewnego dnia sprzątnąć z nich te wszystkie pudełka suplementów. Pewnie jak za „komuny” zostałby tylko ocet…

Wróćmy jednak do tego młodego farmaceuty, który przegląda apteczne półki i czuje autentyczną bezradność. Widzi dziesiątki nazw i składników, o których na studiach go nie uczono. Kilka rodzajów soli magnezu, różne dawki kwasów omega-3 i trany z rekina, o których istnieniu nie miał pojęcia. W naturalny sposób pojawia się więc u niego opór i niechęć do suplementów diety – szczególnie, że w przekazach mediów branżowych znajduje merytoryczne wątpliwości co do ich jakości i bezpieczeństwa. Swoją cegiełkę dokładają też producenci, których działania marketingowe są często dalekie od uczciwości i legalności, nie wspominając już o zmyślanych wskazaniach czy nielogicznych składach takich preparatów. Suplementy diety stają się więc w oczach młodego farmaceuty źródłem frustracji zawodowej i niekiedy wręcz przedmiotem… nienawiści.

Niektórzy nienawidzą je skrycie. Inni krytykują je otwarcie, korzystając z dobrodziejstw współczesnych środków przekazu. Niestety bardzo często wpadają tym sposobem w pewną pułapkę. Deprecjonując suplementy diety, złorzecząc na ich producentów i deklarując rekomendowanie swoim pacjentom wyłącznie leków, ostatecznie trafiają w ślepy zaułek. A dokładnie na półki, gdzie nie istnieje alternatywa dla suplementów diety. Wyobrażam sobie tego młodego farmaceutę, który jednego dnia pisze w internecie o tym jakie to suplementy diety są złe i beznadziejne, a następnego dnia w aptece pacjentka prosi go o tran na odporność dla swojego dziecka. Co jej poleci? Będzie gorączkowo przeszukiwał półki z nadzieją, że znajdzie jakiś tran o statusie leku, aż w końcu postawi przed kobietą butelkę suplementu diety. Podobna sytuacja spotka go, gdy starszy mężczyzna przyjdzie z kartką od kardiologa, by zażywał kwasy omega-3… I takich przypadków można by mnożyć.


Negowanie, krytykowanie i narzekanie na suplementy diety nie jest rozwiązaniem. Przynajmniej nie takim, które przystoi farmaceucie. Zamiast temat ignorować i deprecjonować, trzeba go po prostu „wziąć za rogi”. Przed suplementami diety nie uciekniemy. Ale możemy nauczyć się, jak odróżniać te wartościowe, potrzebne i wiarygodne, od marketingowych potworków o wątpliwej jakości. Dlatego między innymi w magazynie MGR.FARM już od pół roku istnieje rubryka „Suplementy diety pod lupą”, w której Marcin Piątek podpowiada, gdzie znaleźć odpowiednie wytyczne, pozwalające ocenić sens suplementacji i wiarygodność producenta.

Od suplementów diety nie ma ucieczki. Oczywiście już od dawna słychać zapowiedzi Ministerstwa Zdrowia, że zajmie się problemami tego rynku i doprecyzuje przepisy w taki sposób, by konsument nie był wprowadzany w błąd co do działania suplementów. Minie jednak sporo czasu, zanim cokolwiek się w tej materii zmieni, a z całą pewnością zmiany te nie spowodują likwidacji suplementów diety z aptek. Nadal to farmaceuci będą ich głównymi „sprzedawcami” i to na nich będzie spoczywał obowiązek fachowego zaspokojenia potrzeb i oczekiwań „konsumenta”. Zresztą sami aptekarze są świadomi tego, że suplementy w aptekach są potrzebne – nie tylko dlatego, że stanowią często warunek ich rentowności, ale przede wszystkim ze względu na wskazania merytoryczne. Podkreśliła to kilka miesięcy temu Naczelna Rada Aptekarska w swoim stanowisku na ten temat (czytaj więcej: Stanowiska NRA w sprawie suplementów i kosmetyków).

"Naczelna Rada Aptekarska podkreśla, że masowe spożywanie suplementów diety oraz ich wpływ na stan zdrowia pacjentów, w szczególności pacjentów chorujących na przewlekłe choroby oraz pacjentów, którzy z uwagi na wiek przyjmują znaczne ilości leków, powodują konieczność wprowadzenia regulacji prawnych, zapewniających uzyskanie przez pacjenta fachowej, rzetelnej i prawdziwej informacji o możliwości stosowania suplementu diety oraz informacji o ewentualnych interakcjach, jakie zachodzić mogą w związku ze stosowaniem suplementów diety, co możliwe jest jedynie przy wydawaniu tych produktów w aptece."

Nie pozostaje nam zatem nic innego, jak zgłębiać temat suplementów diety i uczyć się odróżniać te wiarygodne od niewiarygodnych i potrzebne od niepotrzebnych. Możecie być zaskoczeni gdy czasami okaże się, że suplement diety jest bardziej wskazany niż lek…

Udostępnij
PILNE
ZAMKNIJ
Oświadczenie

Dostęp do zawartości serwisu farmacja.pl jest możliwy
dla osób uprawnionych do wystawia recept
lub osób prowadzących obrót produktami leczniczymi.

Oświadczam, że jestem lekarzem, farmaceutą
lub osobą prowadzącą zaopatrzenie w produkty lecznicze.


Akceptuj